Bartek Tyrpa
Wywiad z Bartkiem Tyrpą – profesjonalnym narciarzem. Pasja i wsparcie stabilizatorów Zamst.

Bartłomiej Tyrpa to profesjonalny instruktor narciarstwa alpejskiego, którego pasja do nart zaczęła się już w dzieciństwie. W rozmowie dla Zamst Polska opowiada o swojej drodze, doświadczeniach z urazami i o tym, jak stabilizatory Zamst (ZK Motion, ZK Protect) stały się jego codziennym wsparciem na stoku.
Zamst: Skąd wzięła się twoja pasja do nart? Czy pamiętasz swoje początki na stoku?
B.T.: Pochodzę z Suchej Beskidzkiej, małego miasteczka pod Babią Górą. Narciarstwo było w mojej rodzinie obecne od zawsze – tata był alpejczykiem i skoczkiem narciarskim. Pierwsze narty dostałem w wieku trzech lat. Choć początkowo się buntowałem, zimy od dziecka były związane z jazdą na nartach.
Zamst: Opowiedz, czym zajmujesz się teraz i jak wygląda twoja praca na nartach.
B.T.: Przeszedłem drogę od juniora startującego w zawodach, przez instruktora prowadzącego wyjazdy w Alpy, aż do pełnoetatowego szkoleniowca. Od dwóch lat w pełni poświęcam się narciarstwu – uczę jazdy carvingowej i spędzam na stoku ponad 150 dni w roku. Promuję system Carv.Ski , który daje spersonalizowany raport na temat techniki jazdy.
Zamst: Kiedy po raz pierwszy usłyszałeś o marce Zamst?
B.T.: Około 15 lat temu doznałem kontuzji ACL podczas gry w piłkę. Po rekonstrukcji więzadła zacząłem szukać stabilizatora, który realnie ochroni moje kolano. Testowałem różne rozwiązania, opaski elastyczne, które nie dawały mi tego co szukałem. Trafiłem na produkty Zamst – najpierw zobaczyłem je u Wilfredo Leona, a potem sam sięgnąłem po stabilizatory.
Zamst: Czy to była decyzja związana głównie z kontuzją ACL?
B.T.: Tak. Dodatkowo miałem też uraz drugiego kolana. Wcześniejsze stabilizatory innych producentów zawiodły mnie w kluczowych momentach, więc postawiłem na rozwiązanie, które naprawdę zadziała. Największym problemem były u mnie przeprosty – Zamst poradził sobie z tym idealnie.
Zamst: Korzystasz na co dzień z modeli ZK Motion i ZK Protect. Jak wygląda to w praktyce?
B.T.: Używam ich codziennie, mam nawet po dwa komplety. Są tak wygodne, że nie czuję ich podczas jazdy. Raz zdarzyło mi się wyjechać bez nich – wróciłem się do hotelu, bo bez tego wsparcia czuję się niekompletny. Przy mojej jeździe w stylu “no limt” to dodatkowe zabezpieczenie jest nieocenione.
Zamst: Jakie korzyści odczuwasz jeżdżąc w stabilizatorach Zamst?
B.T.: Po pierwsze – komfort psychiczny. Wiem, że kolana są chronione. Przy dużych przeciążeniach, sięgających nawet 3G w ekstremalnych skrętach, to realna różnica. Stabilizatory działają szczególnie wtedy, gdy trasa jest nierówna, gdy łapię dziurę albo kiedy widoczność jest słaba. Wielokrotnie uchroniły mnie przed odnowieniem urazu.
Zamst: Czym produkty Zamst różnią się od innych, które stosowałeś?
B.T.: Lekkością, dopasowaniem i jakością wykonania. Mogę je nosić przez 8 godzin dziennie i nie odczuwam dyskomfortu. Używam ich już trzeci sezon – nawet starsze modele wyglądają jak nowe.



Zamst: Jakie emocje daje Ci dziś narciarstwo?
B.T.: Dwa lata temu rzuciłem pracę w korporacji, żeby w pełni oddać się nartom. To moja pasja, wolność i sposób na życie. Uwielbiam poranne zjazdy, kiedy stok należy tylko do mnie. Kocham też szkolić innych – widzieć ich postępy, momenty kiedy łapią rytm i flow jazdy carvingowej.
Zamst: Gdzie najchętniej jeździsz i jakie są twoje narciarskie marzenia?
B.T.: Numer jeden to Dolomity – spędziłem tam ponad 1000 dni na nartach. Uwielbiam też Whistler w Kanadzie i Valle Nevado w Chile, gdzie można jeździć w lipcu po metrowym puchu. Na liście marzeń mam Japonię i Nową Zelandię.
Bartek Tyrpa
Instruktor narciarstwa, CARV Pro Skier.