Blog
Bartłomiej Mróz to utytułowany polski paralimpijczyk
Bartłomiej Mróz to utytułowany polski paralimpijczyk, który doskonale wie, jak ważne w sporcie są wytrwałość, przygotowanie i odpowiednio dobrany sprzęt. Poznaj jego historię.
Urodził się z wrodzonym brakiem prawego przedramienia. W międzynarodowej klasyfikacji parabadmintona rywalizuje w klasie startowej SU5 – uczestniczył w igrzyskach w Tokio i Paryżu, a w kwietniu 2026 roku wygrał Czechia ParaBadminton International.
Początki i sportowa droga
Zamst: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z badmintonem i co sprawiło, że właśnie ta dyscyplina została z Tobą na dłużej?
Bartłomiej Mróz: Od kiedy sięgam pamięciom to kochałem sport. Byłem jak każde dziecko w tamtych czasach: biegałem, grałem w piłkę, skakałem po drzewach. Na badmintona trafiłem przypadkowo, podczas naboru do miejskiego klubu sportowego. Zajrzałem na hale z ciekawości, poodbijałem na korytarzu … i spodobało mi się. Badminton to przede wszystkim szybkość, dynamika, siła – jak raz spróbujesz to już nie wyjdziesz z niego.
Z.: Byłeś jednym z prekursorów parabadmintona w Polsce. Co było najtrudniejsze w kształtowaniu tej drogi praktycznie od podstaw?
B.M.: Na początku nie było niczego, sami z ówczesnym moim trenerem klubowym szukaliśmy informacji, sponsorów i szansy na rozwój. Nie było żadnego gotowego planu, wzoru, drogi. Sami musieliśmy do wszystkiego dojść. Mieliśmy wsparcie lokalnych firm oraz miasta Kędzierzyn Koźle, bez którego byśmy nie ruszyli. Z czasem pojawiało się coraz więcej zawodników, osób zaangażowanych w rozwój, znaczący było wsparcie Polskiego Związku Badmintona i Ministerstwa Sportu i Turystyki otworzyło szersze możliwości.

Specyfika parabadmintona
Z.: Czym parabadminton różni się od badmintona, który większość kibiców zna z rekreacyjnej gry?
B.M.: Jest to tak na prawdę ten sam badminton. Takie samo boisko i siatka, lecz jego przepisy szczegółowe są dostosowane do niepełnosprawności zawodników. Występuje podział na 6 kategorii uwarunkowanych niepełnosprawnością fizyczna zawodników.
Z.: Rywalizujesz w klasie SU5. Co oznacza ta klasyfikacja i jakie wymagania stawia przed zawodnikiem?
B.M.: Niepełnosprawność zawodnika w tej kategorii dotyczy wyłącznie kończyny górnej.
Z.: Jak brak prawego przedramienia wpływa na technikę gry, utrzymanie równowagi i poruszanie się po korcie?
B.M.: W badmintonie druga ręka pełni funkcje przeciwwagi, pomaga w utrzymaniu kontroli i równowagi ciała, brak części przedramienia lub całości utrudnia to. Również jest wolniejsza zwrotność. Zawodnicy z brakiem całej ręki lub przynajmniej dłoni z faktu braku możliwości chwytu lotki mają gorszy serwis.
Trening i przygotowanie
Z.: Jak wygląda obecnie Twój typowy dzień treningowy?
B.M.: Prowadzę bardzo intensywne życie. Oprócz treningów, dużą cześć mojego dnia zajmują obowiązki rodzinne oraz domowe jak i praca, bez której moja dalsza gra nie byłaby możliwa. Każdego dnia przeznaczam 1-1,5 godziny na badmintona oraz co drugi dzień odwiedzam siłownię. Zazwyczaj weekendy staram się mieć na odpoczynek, lecz nie zawsze jest to możliwe z uwagi na wiele działań promocyjnych w których uczestniczę. Zawodowo działam w mojej fundacji promującej parabadminton jak i prowadzę treningi.
Z.: Przez wiele lat trenowałeś także z pełnosprawnymi badmintonistami. Co dało Ci takie środowisko treningowe?
B.M.: Od początku kariery do dzisiaj trenuje z pełnosprawnymi. W latach 2013-2021 trenowałem z Reprezentacją Polski w badmintonie. Praktycznie każdy z nich był ode mnie lepszy, a ja musiałem każdego dnia za nimi gonić i dawać z siebie 100%. Było to dla mnie niesamowita motywacja i warunkami które pozwalały mi się rozwijać, tym bardziej, że w mojej kategorii poziom gry jest na prawdę wysoki i gra jest najbardziej zbliżona do pełnosprawnego badmintona. Jeżeli myślisz o wygrywaniu w parabadmintonie to jedyna droga do tego celu prowadzi przez treningi z pełnosprawnymi zawodnikami.
Z.: Jak dbasz o regenerację i ograniczanie ryzyka przeciążeń przy dużej liczbie treningów i turniejów?
B.M.: Przede wszystkim staram się słuchać swojego organizmu. Sport wyczynowy wymaga przekraczania granic i możliwości ludzkiego organizmu, a to wiąże się z ryzykiem urazu. Prewencja przed urazami i kontuzjami to wypracowane rutyny na siłowni. To również sprzęt typu stabilizatory stawu skokowego A2-dx Zamst, które używam. Treningi na siłowni uznaje za fundament przygotowania do występów na korcie. Ponadto regularna fizjoterapia wspomaga regeneracje pomiędzy treningami i turniejami.
Z.: Które części ciała są najbardziej obciążone w parabadmintonie i wymagają szczególnej ochrony?
B.M.: Tutaj opowiem na własnym przykładzie. Stawy skokowe, kolana, nagarski, bark, kręgosłup i plecy. To części ciała, które najczęściej w mojej karierze wymagały wsparcia i szczególnej uwagi.

Najważniejsze doświadczenia sportowe
Z.: Masz na koncie medale mistrzostw świata i Europy. Który sukces zajmuje szczególne miejsce w Twojej pamięci?
B.M.: Trudno tutaj mi wybrać jeden z wyników. Na podium międzynarodowych turniejów stawałem prawie 90 razy w swojej karierze. Jednak myślę, że kwalifikacja na igrzyska w Tokio i Paryżu to dwa momenty, które dają mi radość. Za nimi kryje się szalony okres kwalifikacji – to czas przygotowań do każdego turnieju, podróże po całym świecie, walka w kilkunastu turniejach o punkty do rankingu, niesamowite emocje podczas każdego meczu, … a przy tym zmagania z kontuzjami i wszystkimi sprawami związanymi z karierą sportowca.
Z.: Podczas ceremonii zamknięcia igrzysk w Tokio byłeś chorążym reprezentacji Polski. Co czułeś, niosąc biało-czerwoną flagę?
B.M.: Bycie chorążym było dla mnie ogromnym zaszczytem. Ceremonia inaczej wyglądała na żywo niż w telewizji. Zanim czyniłem swe honory spędziłem parę godzin w specjalnej strefie wyczekując momentu złożenia flag, więc początkowej części nawet nie widziałem. Samo wyjście z flagą trwało krótko, jednak był to dla mnie niesamowity moment, zaszczytem było pełnić tak wyjątkową funkcję i nieść flagę mojego kraju gdy oczy całego świata były skupione na mnie.
Sprzęt i współpraca z ZAMST
Z.: Jak ważne w badmintonie są stabilność stawów, pewność ruchu i poczucie bezpieczeństwa podczas nagłych zmian kierunku?
B.M.: Badminton jest bardzo dynamicznym sportem, nieprzewidywalnym, pełnym skoków i dynamicznych zwrotów. Każdy zawodnik na wysokim poziomie w programie siłowni ma zawarte ćwiczenia mające na celu zabezpieczenie zawodnika przed urazami stanowiąc prewencję urazów. Jednak podczas gry w ferworze walki nie zawsze udaje się nad wszystkim panować – jeden moment i może dojść do poważnej kontuzji.
Z.: Czy w swojej karierze zmagałeś się z urazami albo przeciążeniami, które wpłynęły na sposób treningu?
B.M.: Jak każdy sportowiec, w mojej karierze trafiły się urazy i poważniejsze kontuzje. Były one też na przestrzeni lat przyczyną zmiany sposobu oraz ilości godzin treningów.
Od kiedy pamiętam miałem skłonność do kręcenia stawów skokowych. W 2013 roku po kolejnym skręceniu postanowiłem grać w stabilizatorach założonych na obydwa stawy skokowe. Do dziś na korcie do treningu i rywalizacji na zawodach ubieram model Zamst A2-dx. Od 2021 roku doskwiera mi co jakiś czas ból nadgarstka – jest on uwarunkowany przeciążeniem całej ręki a w szczególności przedramienia. Szczególnie w okresie olimpijskim podczas przygotowań musiałem zmieniać treningi i plan, aby ta ręka wytrzymała.
Z.: Z jakich produktów ZAMST korzystasz podczas treningów lub zawodów?
B.M.: Przede wszystkim chronię stawy skokowe z A2-dx. Dodatkowo stosuję rękawy kompresyjne Arm Sleeve Zamst na rękę oraz nogi.
Z.: W jakich sytuacjach najbardziej odczuwasz wsparcie stabilizatora?
B.M. Przede wszystkim podczas meczu, gdy wykonuje głębokie wypady z przodu kortu, ląduje po uderzeniu z tyłu kortu oraz podczas szybkiej zmiany kierunku, gdzie noga wykonuje szybkie odbicie w kierunku lotki. W stabilizatorze mogę być spokojny podczas gry, mogę zapominać o mojej historii skręceń stawów skokowych i skupić się na wygrywaniu.
Z.: Na co zwracasz uwagę, wybierając produkt, który ma chronić staw, ale jednocześnie nie może ograniczać szybkości ruchu?
B.M. Zanim w moje posiadanie wpadły produkty japońskiej marki Zamst, używałem stabilizatorów innych marek. Były one bardzo sztywne i uwierały podczas gry. A materiał ochronny, który miał mnie chronić przed uwieraniem w nogę bardzo szybko się zużywał i musiałem kupować kolejny stabilizator. A2-dx od Zamst to przede wszystkim produkt, który pomimo usztywnienia specjalnym plastikiem nie uwierają podczas gry, czuje się w nim komfortowo, nie ogranicza moich ruchów na korcie. Są to produkty najwyższej jakości dzięki czemu każdy stabilizator służy mi długi czas i jest niezawodny.
Z.: Czy odpowiednio dobrany stabilizator może zwiększyć nie tylko ochronę, lecz także pewność zawodnika na korcie?
B.M.: Stabilizator musi tworzyć jedność z zawodnikiem. Zawodnik sięgając po stabilizator potrzebuje skutecznej pomocy dla tego się na niego decyduje. Odpowiednio dobrany sprzęt daje pewność zawodnikowi, że pomimo prawdopodobieństwa urazu czy też przeciążenia może czuć się pewny, że to go zabezpiecza i może skupić się na zadaniu na korcie.

Człowiek poza kortem
Z.: Kim jest Bartłomiej Mróz, kiedy odkłada rakietę?
B.M.: U mnie badminton nie kończy się, gdy kończę trening na hali. Poza kortem wchodzę w wiele ról: jestem mężem, ojcem, trenerem, prezesem fundacji, przyjacielem a czasami obcym, u którego każdy może liczyć na pomoc. Jestem osobą, która cały czas coś robi. Poza badmintonem staram się każdą wolną chwilę poświęcać rodzinie. To ona pozwala mi nie zwariować i złapać balans w życiu.
Z.: Jak sport wpłynął na Twoją samodzielność, charakter i sposób radzenia sobie z trudnymi sytuacjami?
B.M.: Kariera sportowca wymagała ode mnie wielu wyrzeczeń i poświecenia. Było wiele trudności do pokonania z których zawsze wychodziłem bogatszy o nowe doświadczenia. Moja determinacja, konsekwentne działanie, cierpliwość i upór są zaszczepione u mnie i płyną we krwi. Jestem osobą, dla której nie ma rzeczy niemożliwych.
Z.: Jakiej rady udzieliłbyś dziecku z niepełnosprawnością, które chciałoby rozpocząć przygodę ze sportem, ale obawia się pierwszego treningu?
B.M.: Pamiętam, jak były dla mnie trudne początki. Byłem jedynym niepełnosprawnym w grupie i spotykałem się z wieloma komentarzami. Ja jednak każdą taka sytuacje uznawałem za wyzwanie i chciałem udowodnić, że nie potrzebuje drugiej ręki by być od kogoś lepszy. Wiem, że czasy się zmieniają, lecz to, że najtrudniej zrobić pierwszy krok, rozpocząć jest niezmienne. Gdybym spotkał takie dziecko, które by chciało rozpocząć przygodę ze sportem, ale by się obawiało pierwszego treningu myślę, że bym starał się racjonalnie uspokoić i powiedział, że to normalne emocje. Opowiedziałbym, historie innych para sportowców (np. Natalia Partyka, Maciej Lepiato, Rafała Wilk), którzy byli dla mnie inspiracją i zachęciłbym, aby spróbować choć ten jeden raz.

Bartłomiej Mróz to polski parabadmintonista, startujący w imprezach rangi międzynarodowej.
Link do sylwetki Bartłomieja Mroza – Polski Komitet Paralimpijski
FAQ
Bartłomiej Mróz to jeden z najbardziej utytułowanych polskich zawodników parabadmintona. Rywalizuje w klasie startowej SU5, reprezentował Polskę podczas igrzysk paralimpijskich w Tokio i Paryżu, a na podium międzynarodowych zawodów stawał blisko 90 razy. W kwietniu 2026 roku zwyciężył także w Czechia ParaBadminton International.
SU5 to jedna z klas startowych w parabadmintonie przeznaczona dla zawodników, których niepełnosprawność dotyczy kończyny górnej. Bartłomiej Mróz urodził się bez prawego przedramienia i właśnie w tej kategorii rywalizuje na arenie międzynarodowej.
Podstawowe zasady gry, boisko i siatka pozostają takie same jak w badmintonie. Przepisy szczegółowe są jednak dostosowane do rodzaju niepełnosprawności zawodników, którzy rywalizują w sześciu klasach startowych.
Dużych obciążenia są przenoszone na stawy skokowe, kolana, nadgarstek, bark, kręgosłup i plecy. Badminton jest sportem bardzo dynamicznym – wymaga szybkich zmian kierunku, wyskoków, lądowań oraz wykonywania głębokich wypadów.
Po kolejnych skręceniach stawów skokowych Bartłomiej Mróz zdecydował się rozpocząć grę w stabilizatorach na obu kostkach. Od tego czasu podczas treningów i zawodów korzysta z modelu ZAMST A2-dx. Jak podkreśla, szczególnie odczuwa jego wsparcie podczas głębokich wypadów, lądowań oraz szybkich zmian kierunku na korcie.
Według Bartłomieja Mroza ZAMST A2-dx zapewnia mu wsparcie stawu skokowego bez odczuwalnego ograniczania ruchów na korcie. Zawodnik zwraca również uwagę na komfort użytkowania i trwałość stabilizatora, co ma duże znaczenie przy intensywnych treningach i częstych startach w zawodach.
Podczas treningów i rywalizacji Bartłomiej Mróz korzysta przede wszystkim ze stabilizatorów stawu skokowego ZAMST A2-dx. W swoim przygotowaniu wykorzystuje również rękawy kompresyjne ZAMST Calf Sleeve.
W jego przygotowaniu ważną rolę odgrywa trening siłowy, który traktuje jako fundament przygotowania do gry na korcie. Regularnie korzysta także z fizjoterapii, zwraca uwagę na sygnały wysyłane przez organizm i – jeśli jest to możliwe – przeznacza weekendy na odpoczynek i regenerację.